beata dyraga obecny - podaj dalej

M jak miasta

Moja koleżanka jest grafikiem. Spytałam jej kiedyś co najbardziej lubi rysować. Odpowiedziała: miasta.

Dlaczego miasta? Zapytałam ją.

Bo jest w nich pewna magia, coś co mnie przyciąga. Miasta mają w sobie geometrię i kolory, którymi się bawię, które są wyjątkowe – odpowiedziała.

 

To prawda- miasto przyciąga, jest jak lep na ludzi, kusi swoimi prezentami, wielobarwnością kolorów, dźwięków i smaków. Ludzie:
 

lgną do miasta,
 

uciekają do miasta,
 

pielgrzymkują do miasta.
 

Zapytany gdzie wolałby by spędzić noc: w lesie czy w mieście, prawie każdy człowiek odpowiedziałby, że w mieście.

Natura stała się nam OBCA, miasto znajome. Wycieczka do nieznanego lasu to wyzwanie. Trzeba rozpoznawać kierunki, wiedzieć co możemy, a czego nie możemy zjeść. Rozpoznawać  inne żywe istoty i wiedzieć, które z nich stanowią zagrożenie. Natomiast paradoksalnie prawdopodobieństwo, ze napadnie nas w lesie dzik jest  dużo niższe niż to, że na ulicy przejedzie nas samochód, zawali się dach budynku czy ktoś podłoży bombę w centrum handlowym.

Ciekawe ……

 

Ciekawe jest też nasze podejście do zagospodarowywania przestrzeni. Czytając książki różnych podróżników można spotkać się z opisem Indian budujących wioski i ich podejścia do zagospodarowywania terenu. Budując wioskę starają się maksymalnie wtopić w istniejące warunki i NIC nie zmieniać. Często po tym, jak plemię decyduje się na przeprowadzkę wioski, teren wygląda tak samo, jak przed jej wybudowaniem.

 

Ci ludzie dostosowują się do natury a nie naturę do siebie.

 

Człowiek naszej cywilizacji ma potrzebę wpływania, zmieniania rzeczywistości. Większość okazałych budowli, rzeźb  powstaje z potrzeby człowieka, aby coś trwale zmienić, pozostawić po sobie dla potomnych, ZOSTAWIĆ ŚLAD. Czym większy i trwalszy, tym lepiej… Tak bardzo wierzymy w swoją własną nietrwałość, we własną śmierć, a przede wszystkim tak bardzo się tej śmierci boimy.
 

Gdzieś podświadomie wierzymy, ze jeżeli zostawimy po sobie coś trwalszego, niż nasze

ciało to..


umieramy mniej,


inaczej,


wolniej…

 

W mieście  jest wiele atrakcji, w które możemy uciecccccccccccccccc.

W naturze trudniej pozbyć się ciszy i konieczności bycia w odosobnieniu. Miasto dostarcza wielu łatwych i wygodnych uzależnień: używki, jedzenie, kluby, sztuka, zakupo-mania,  zwiedzanie centrów handlowych.

 

Jest jak:

 

ZABIĆ czas

 

Tak jakbyśmy mieli co zabijać… Jest jak uciec od siebie i swoich uczuć. Jest czym zatuszować odgłosy, które krzyczą w naszym ciele.

 

Ale miasto to też skupisko ludzi, to magia ulicznych spotkań, pogawędki na ulicznych  bazarach. To możliwość spotkania się z tworami ludzkich rąk . To różne energie które się ze sobą mieszają jak w wielkim kotle przypadkowych łakoci. Możesz spotkać smaczną marchewkę, słodki groszek lub zepsute jajo.

 

Gdziekolwiek żyjemy ważnym jest, aby żyć świadomie. Aby świadomie sięgać do tego kotła, nie zjadać bez zastanowienia zgniłych jaj, wybierać świeżą marchewkę i dobre czekoladki.

 

Świadomie.